Jak to jest, że gdy wszyscy dają 10 cali, dwa rdzenie i najnowszego Androida, HTC zmienia wszystko i daje tylko 7 cali, jeden rdzeń i starszego Androida, chcąc od ciebie trzech tysięcy. Zwariowali?

Budowa i wykonanie

Flyer jest mistrzem pierwszego wrażenia. Wygląda zgrabnie i estetycznie. Tylna część obudowy to porządnie wyprofilowany kawał aluminium, który pewnie i przyjemnie leży w dłoni. W górnej i dolnej części znajdują się również paski z plastiku. Są jednak one dobrze dopasowane i nie wywołują odczucia słabej jakości. Cały tablet leży w dłoni bardzo pewnie, a objęcie go całego, moją niezbyt dużą dłonią, nie sprawia kłopotów. Dzięki czemu spokojnie możemy obsługiwać go drugą dłonią. Za to w pozycji poziomej dwa paski plastiku służą jako chwytak. Sprzęt waży ok 240 g. I nie jest to waga ani za duża, ani za mała. Nie mamy wrażenia, że trzymamy cegłę lub piórko. Jest w sam raz.
Standardowo też po bokach tabletu znalazły się dwa przyciski; włączania/wyłączania oraz regulacji głośności. Przyciski funkcyjne są dotykowe i w działają w zależności od ustawienia  czy tablet leży w pionie, czy w poziomie, przez co niemożliwe jest ustawienie obrazu w innych niż dwóch narzuconych, co jednak nie jest wadą. Nie każdy przecież potrzebuje mieć możliwość obracania w każdą stronę. Wspomniane przyciski funkcyjne to klasycznie już przycisk powrotu do ekranu głównego, menu ustawień oraz cofania. Czwarty służy tylko i wyłącznie do aktywacji trybu szkicu i możliwy do włączenia jest tylko przez dotknięcie go rysikiem.
Górna pokrywa plastiku kryje w sobie wejście na kartę SIM (do połączeń 3G i SMS’ów) oraz wejście na kartę SD. Nie wiem kto wpadł na tak genialny pomysł, ale należałoby tego człowieka skazać na wieczne otwieranie swojego wynalazku. O ile umieszczenie tam wejścia na kartę SIM wytrzymam, bo w końcu włożę ją raz a porządnie, tak umiejscowienie wejścia na karty pamięci jest wielkim błędem. Jako człowiek, który sporo danych trzyma na kartach byłem zmuszony do ciągłego zdejmowania górnej klapki tabletu. Nie było to przyjemne. Dolna część skrywa wejście USB, które jest dość nietypowe jak na obecne standardy, przez co potrzebny jest osobny kabel ze specjalną końcówką.
Do zestawu dołączony jest również rysik służący do rysowania po tablecie. Jest lekki i poręczny. Inną sprawą, że ludzie nie posiadający specjalnego etui nie mają go gdzie trzymać. Niestety nie obmyślono żadnej zaczepki czy wejścia. Samym rysikiem operuje się komfortowo. Zamieszczono na nim dwa specjalne przyciski odpowiadające za podkreślanie oraz gumkę ułatwiające nam pracę.
7 cali w obecnych czasach zdominowanych przez 10-calowce to mało. Może i mało, ale wciąż wystarczająco. Kolory oraz kąty widzenia są nawet zaskakująco poprawne. Urządzenie o wielkości 12,9 x 195 x 125 mm, jakim jest HTC Flyer, bez problemu zmieści się w większej kieszeni marynarki czy spodni. Wyświetlacz jednak strasznie odbija światło, przez co czasem, zamiast widzieć co się dzieje na ekranie, widzimy własną twarz. Dla narcyzów super rozwiązanie. W słoneczne dni zwykłym ludziom może to przeszkadzać.

System i interfejs

Choć HTC Flyer już doczekał się aktualizacji Androida, ja postanowiłem pozostać przy starym, aby sprawdzić, co kierowało twórcami, aby takowy w nim zamieścić. Jak wielu twierdzi, Android w wersji 2.3 kompletnie nie nadaje się na tablety. Jednakże dzięki własnej nakładce Sense UI wszystko wygląda rewelacyjnie, a rozdzielczość została przystosowana do tego typu urządzeń. Co najważniejsze – system jest ergonomiczny. Ikony są odpowiedniej wielkości, a komfort użytkowania stoi na wysokim poziomie. Na pewno posiadacze Androidów poczują się jak w domu.

Jeśli chodzi o wydajność sprzętu to jestem mile zaskoczony. Podczas testów ani razu nie zdarzyło mi się, aby tablet się zaciął, wyłączył lub odmówił posłuszeństwa. Nawet podczas, gdy w tle miałem włączoną muzykę, odpaloną grę, włączoną aplikacje facebooka, nawigację oraz pocztę. Wciąż chodził płynnie i bez zarzutów. Akumulator pozwala na spokojne użytkowanie przez całą dobę. Przy mniejszym użytkowaniu wystarczył mi nawet na dwa dni, a więc jest dobrze.
Podobno na 7-calowcach nie da się szybko pisać. Otóż da się. Trzeba tylko trochę wprawy i odpowiedniego położenia dłoni, aby pisanie okazało się przyjemnością, choć przydałby się fabrycznie wbudowany swype, aby z łatwością móc pisać bez odrywania palca od ekranu. Nie zmienia to jednak faktu, że da się i to bardzo przyjemnie.
Jeśli miałbym określić do czego stworzony był HTC Flayer, powiedziałbym, że do przeglądania internetu. Fakt, że tablet leży pewnie w jednej ręce pozwala bez ograniczeń używać drugiej i cieszyć się przeglądaniem. Strony ładują się szybko, bez problemu z łącznością Wi-Fi czy komórkową (testowane na karcie FreeM i Plus). Z łatwością radzi sobie z stronami opartymi na Flashu.
Rysik przyda się tylko tym, którzy chcą szybko zaznaczać jakieś krótkie notatki na zdjęciach czy tekstach. Raczej nie wyobrażam sobie kogoś, kto będzie nim rysował jakieś większe prace. Da się to zrobić, jednakże jest to trudne zadanie. Ekran działa na rysik szybko i precyzyjnie. Bez opóźnień.

Multimedia

Jestem człowiekiem, który uważa, że aparat w tabletach to rzecz zbędna. Między innymi dlatego, że są one kiepskie. Nie inaczej jest niestety i tutaj. Zdjęcia są słabej jakości. Do tego jakikolwiek ruch i zdjęcie jest fatalne. Zoom nie nadaje się do niczego. Po jego użyciu wszystko jest rozmazane i nietrudno by było policzyć wszystko piksele. Przy trochę gorszym świetle nie widać praktycznie nic, a przy zbyt dużym samą kulę światła. Filmy również pozostawiają wiele do życzenia. Jakość jest tak samo słaba. Słowem – gdyby go nie było, nikt by za nim nie płakał.

Do odtwarzacza filmów nie mogę się przyczepić.  Obsługuje on obraz 720p wraz z przepływności do 20 Mb/s. Samo odczucie z oglądania jest bardzo przyjemne. Kolory są odpowiednie, a dźwięk dobry, o ile nie trzymamy tabletu na kolanach. W takiej pozycji dźwięk z głośników jest tłumiony co zmusza nas do zwiększenia głośności. Szkoda, że głośniki nie znajdują się na górze.
Co mnie zaskoczyło w odtwarzaczu muzycznym, to ładny i łatwy interfejs oraz ciekawe widżety. Połączenie prostoty z intuicyjnością. Sam dźwięk nie jest zniewalający, ale nie pozostawia wiele do życzenia. Nie słychać żadnych wielkich fajerwerków i niskie tony są lekko przygłuszone, jednak jako całość sprawuje się bardzo dobrze.
Gry wypadają na tablecie bardzo dobrze. Strasznie przyjemnie gra się w takie produkcje jak Angry Birds, Where’s my water czy Anomaly. Trzeba jednak uważać na odpowiednią rozdzielczość. W takich grach jak The Settlers czy Asphalt 3D pojawiają się czarne pasy przez niedopasowywanie się rozdzielczości. Jeśli jednak gra wykorzystuje pełen ekran przyjemność z grania jest ogromna.

Podsumowanie

Zawsze zastanawiam się dla kogo przeznaczony jest ten sprzęt. I tu mam problem, bo ani dla profesjonalnych dziennikarzy, ani ludzi, którzy chcą mieć taki tablet w domu do zastosować multimedialnych. Został on stworzony dla ludzi, którzy nie potrzebują wielkiego ekranu, a zależy im bardziej na małych wymiarach. Aby mogli szybko zanotować swoje spostrzeżenia czy pograć w podróży. Tablet uniwersalny. O ciut za wysokiej cenie i dziwnej specyfikacji.