Jeden z największych producentów elektroniki – Sony trzyma rękę na pulsie, wie czego obecnie oczekuje klient. Duża rozdzielczość matrycy i mocny zoom to ostatnio jedne z ważniejszych cech na jakie patrzy segment nabywców, chcących czegoś więcej niż tylko „pstrykać” zdjęcia w czasie niedzielnych spacerów. Przyjrzyjmy się czy model Sony CyberShot H50 sprostał wymaganiom jakie były przed nim stawiane. Nie ma on łatwego zadania, gdyż konkurencja jest ogromna.

Design

Bardzo przypadła mi do gustu budowa aparatu. Tak pod względem estetyki, jak i solidności konstrukcji. Sony DSC H50 jest naprawdę dobrze wykonany, plastik użyty do konstrukcji sprawia przyzwoite wrażenie, nic nie trzeszczy, nie skrzypi, co świadczy o jakości użytych materiałów oraz, co równie ważne, o ich spasowaniu ze sobą. Nie uświadczymy żadnych niedociągnięć, takich jak np. ostre krawędzie „na szwie” obudowy. Bardzo miły, wręcz szlachetny wydaje się materiał, mający za zadanie pomóc nam w utrzymaniu aparatu w dłoni – jest to jakaś skóro-podobna powłoka. Ogólnie aparat ten ma przyjemny, dostojny i klasyczny wygląd, któremu bardzo daleko do „zabawkowości” czy jakiemuś nadmiernemu futuryzmowi.

Obsługa, funkcje i specyfikacja

Mamy do czynienia z 9,1 mpxl matrycą Super HAD CCD, która może w najlepszej jakości generować obrazy o rozdzielczości 3456 x 2592. To bardzo dobry wynik, jednak pamiętajmy, że taka ilość pixeli upakowana w kompakcie płaci swoją cenę w postaci szumów, o których nieco później. Kolejną podstawową zaletą jest 15x (432 mm) zoom optyczny. Przy takim zbliżeniu nawet w pogodny dzień możemy mieć trudność z utrzymaniem aparatu nieruchomo – lekarstwem na to ma być system stabilizacji obrazu Super Steady Shot. Technologia ta jest już na stałe zakorzeniona w nowych cyfrówkach Sony i słusznie, gdyż sprawdza się znakomicie.

3” calowy wyświetlacz, jest umieszczony na zawiasie przymocowanym na górze. Ekran ma 230.000 pxl, przy 3 calach jest to wynik wystarczający, choć nie powala na kolana. Ważne, że obraz jest czytelny i nawet w słońcu jesteśmy w stanie z niego korzystać, między innymi z powodu czujnika, który dostosowuje moc podświetlenia do warunkach zewnętrznych. Zdarzają się jednak momenty, gdy jest to nie możliwe, wtedy mamy do dyspozycji wizjer optyczny z możliwością regulacji dioptrii – brawo. Zawsze chwalę to rozwiązanie i chwalić je będzie ten kto w ostrym słońcu, na śniegu lub plaży próbował precyzyjnie kadrować za pomocą LCD. Wyświetlacz można odchylać oraz obracać – tutaj moja uwaga jest taka, że zatrzask ekranu sprawia wrażenie jakby mógł się wyłamać, jednak jest moje subiektywne odczucie. Inna bardzo ciekawa opcja to „doświetlanie” zdjęcia za pomocą podczerwieni – oczywiście zdjęcia takie mają swoją niepowtarzalną charakterystykę, czasem może się to przydać, a innym razem irytować.

Ilość opcji Sony CyberShot H50 jest ogromna. Zostały one tak przygotowane tak, aby nie tylko całkowity laik miał przyjemność robienia zdjęć w trybach automatycznych oraz scenach, ale aby zaawansowany fotoentuzjasta mógł panować nad ekspozycją oraz przesłoną. Nie ukrywajmy, że doświadczenie w tym hobby może się przydać, aby okiełznać wspomniany 15x krotny zoom – zwłaszcza przy słabym świetle (w tym wypadku pomóc nam może zwiększenie czułości od ISO 100 do 3200). W poruszaniu się między opcjami oraz w przeglądaniu zdjęć pomóc ma nam obrotowe kółko, a raczej obręcz umieszczona z tyłu aparatu na wysokości kciuka. To sprawdzone i coraz częściej pojawiające się rozwiązanie, pozwalające na szybkie i precyzyjne ustawienia. Generalnie przyciski są dobrze wykonane i intuicyjnie rozmieszczone, obiekcję mogę mieć do przycisku migawki, który jest bardzo czuły i skok pomiędzy nastawieniem ostrości, a wykonaniem zdjęcia jest trochę za mały. Z pewnością jest to tylko kwestia przyzwyczajenia.

Fotografie

Optyka Sony H50 sygnowana jest przez legendarną firmę Carl Zeiss, a to zobowiązuje. Zdjęcia są ostre, co ciekawe ostrość jest zadowalająca nawet przy maksymalnym zoomie, choć tutaj wkrada się już lekkie rozmycie, miękkość konturów. Kolory są bardzo dobrze odwzorowane, automat dobrze radzi sobie z balansem bieli. Minusem są niestety szumy, które pojawiają się przy ISO 800, natomiast powyżej stają się bardzo widoczne – możemy się od tego albo przyzwyczaić albo pilnować zakresu ISO i nie wchodzić na szumiące wartości. Generalnie jakość zdjęć oceniam na bardzo dobrą.

Podsumowując

Sony CyberShor H50 to bardzo dobrej jakości aparat fotograficzny, obecnie można go kupić za około 900 zł, co jest uczciwą ceną za tej klasy produkt. Polecam go wszystkim, którym wykonywanie zdjęć sprawia radość, ponieważ nie będą czuli się ograniczeni zakresem ogniskowej oraz zbyt małą ilością opcji.