Firma Sony wciąż musi walczyć o swoją pozycję na rynku lustrzanek cyfrowych. Jej status w innych dziedzinach jest niepodważalny, jednak w tym przypadku ten gigant elektroniki jest zmuszony do wykonania trudnego zadania jakim jest przekonanie do siebie wymagających klientów, których nie łatwo skusić czystym marketingiem. W lustrzankach liczy się jakość generowanego obrazu, różnego rodzaju „wodotryski” schodzą na drugi plan. Przyjrzyjmy się a350 bliżej – laureatowi EISA w kategorii European Camera.

Wygląd

A350 wydaje się trochę toporny przy pierwszym zetknięciu się z nim. Wrażenie potęgują materiały zastosowane do wykonania obudowy – plastik. Brakuje wstawek ze stopów wykonanych z lekkich metali. Z drugiej strony 95 % nowych lustrzanek produkowanych przez obojętnie jaką firmę stosuje tylko plastik. Jego jakość oceniam na bardzo dobrą i co równie ważne, sądzę że jest naprawdę wytrzymały – to plus wspomnianej „toporności”. A350 waży tylko 670g jest to stosunkowo mało jak na tej klasy lustrzankę, to duży plus. Wbudowana lampa błyskowa, po otwarciu wydaje się być umieszczona nisko, blisko osi obiektywu co niestety może zwiększyć ilość zdjęć z efektem czerwonych oczu. Np. alfa 100 miała dość długie ramię na której spoczywała lampa i efekt ten bardzo rzadko występował.

Ergonomia

A350 trzyma się pewnie, choć jako osoba o dużych dłoniach i długich palcach mam pewne zastrzeżenia. Po krótkich oględzinach stwierdzam, że a350 przytyło – body jest grubsze niż np. a100, równocześnie nie powiększono „garbu” za który trzymamy aparat, przez co szczelina miedzy nim a obiektywem stała się płytsza. Jednak każdy powinien sam sprawdzić jak aparat leżu mu w dłoniach, gdyż jest to kwestia bardzo indywidualna. Zastosowano typowe dla Sony rozwiązanie, a mianowicie włącznik umieszczono po lewej stronie toteż trzeba użyć drugiej ręki do uruchomienia urządzenia. Miejsce które służy nam za uchwyt zostało wyścielone chropowatą antypoślizgową matą z gumo podobnego materiały, myślę że spełnia ono swoje zadanie należycie.

Przyjrzyjmy się bliżej wyświetlaczowi o przekątnej 2.7′ cala i przeciętnej, aby nie powiedzieć słabej (jak na lustrzankę tej klasy! )rozdzielczości 230.000 pixeli. Należy jednak podkreślić, że typowy użytkownik nie jest w stanie gołym okiem zobaczyć różnicy między 230.000 a np. 400.000 pixeli. Wyświetlacz w Sony a350 posiada jedną bardzo ciekawą cechę wyróżniającą go wśród innych – jest on odchylany. Prosto z kompaktów przywędrowała do lustrzanek opcja Live View a wraz z nią ruchomy LCD. Jak można zauważyć na załączonych zdjęciach, ekran ma ciekawą budowa, odchyla się nie tylko do góry ale również można go wychylić „od” aparatu. Rozwiązanie wraz z włączoną opcją Live View sprawdzi się choćby w przypadku tak zwanej „żabiej perspektywy” czyli zdjęć wykonywanych parę cm nad ziemią. Należy jeszcze zauważyć, że sama konstrukcja sprawia wrażenie solidnej, jedynym mankamentem może być to, że przy maksymalnym wychyleniu ekranu widać taśmę łączącą go z obudową.

Przyciski rozmieszczono w wygodny sposób, tradycyjnie już od czasów a200 zrezygnowano z dwóch pokręteł na górze aparatu na rzecz przycisku „Fn” (Function) umieszczonego z tyłu. Szkoda, że wszystko jest w jednym plastikowym deseniu, jednak razić to może głównie estetów.

Co na pokładzie ?

Imponująca rozdzielczość matrycy CCD 4592 x 3056 przy 14.2 mpxl. To najlepszy wynik wśród konkurencji. Słynna producencka „wojna na pixele” trwa i Sony wysuwa się na prowadzenie w segmencie lustrzanek dla zaawansowanych amatorow. Matryca pozwala nam na ustawienie najniższej czułości 100 ISO natomiast najwyższej 3200 ISO.

Ogromną zaletą lustrzanek Sony jest wbudowany w korpus system stabilizacji obrazu (Super Steady Shot), który działa niezależnie od tego jakiego obiektywu używamy. Jest to rozwiązanie tańsze niż kupowanie obiektywów z wbudowanym systemem stabilizacji, gdzie za każdym razem kiedy kupujemy nową optykę musimy płacić za tą opcję.

Wizjer pokrywa 95 % kadru, jest bardzo jasny oczywiście posiada pokrętło regulacji dioptrii. Na pewno na skutek wielkości zdjęć, spadła ilość możliwych do wykonania klatek na sekundę w stosunku np. do a100 – teraz jest to 2.5 fps.

Mamy do dyspozycji tryby auto(oraz auto bez lampy), priorytetu przesłony lub czasu ekspozycji oraz tryb manualny. Jeśli chodzi o programy tematyczne to oprócz standardowych: sport, portret, macro, krajobraz, noc – doszedł nowy, a mianowicie zachód słońca.

Ponieważ zrezygnowano z drugiego pokrętła funkcyjnego, doszło sporo przycisków i być może słusznie – teraz np. ISO można zmieniać jedną ręką, nie odrywając wzroku od wizjera.

Zdjęcia

Sony alfa a350 oferuje bardzo dobre odwzorowanie kolorów oraz doskonałą jakość obrazu na niskich ISO (100 i 200). Zdjęcia są bardzo szczegółowe. Niestety główna przypadłość lustrzanek Sony nadal występuje – na wyższych ISO powyżej 400 szumy są bardzo duże i „brzydkie”. Zaimplementowany system redukcji szumów niewiele pomaga.

Podsumowanie

Sony a350 to dobry aparat za konkurencyjną cenę. Świetny Live View, solidna budowa, dobra jakość zdjęć na niskich ISO oraz prosta obsługa to jego zalety. Dla osoby początkującej oraz średnio-zaawansowanej będzie to trafny wybór, zaoszczędzi pieniądze w stosunku do droższych aparatów tego samego segmentu, które będzie mogła przeznaczyć np. na lepszą optykę.