Odkąd sięgam pamięcią serię z literką S na początku u Canona tworzyły takie modele jak S1, S2, S3 potem SX10. Były to popularne średnio zaawansowane kompakty z super zoomem, wynoszącym w zależności od modelu od 10x do nawet 20x. Masywne obudowy wywołujące u niektórych skojarzenia z lustrzankami nie odbiegały wyglądem i wymiarami od standardów obowiązujących w tym segmencie. Krótko mówiąc nie były zbyt zgrabne. Czasy się zmieniają, chcemy mieć bardziej poręczne i kieszonkowe aparaty o tych samych możliwościach. W związku z tym Canon wypuścił na rynek aparat będący w pewnym sensie rozwinięciem przytaczanych przeze mnie modeli, choć w zupełnie innej oprawie. Nowy SX200IS nie przypomina żadnego, ze swoich starszych braci. Jest dużo zgrabniejszy, ładniejszy, ale równie kompetentny.

Nowa forma

Po drodze między dużymi modelami SX10, S1, 2 ,3 lub 5 pojawiły się propozycje o nazwie SX100 i 110. Aparaty te były pewnego rodzaju zwiastunem tego co w najbliższym czasie może nam pokazać rynek ( mody na rozmiar kieszonkowy). To co jednak oferuje SX200IS to zupełnie nowy rozdział. Aparat swoim wyglądem nie przypomina ani SX10, ani SX110. Jest bardziej subtelny, nowoczesny i elegancki. Jego obudowę pokrywa wysokiej jakości aluminium. Jest ona stosunkowo ciężka ale biorąc SX200IS do ręki czujemy, że „to coś porządnego”. Obudowa dookoła, której biegnie chromowana ozdoba jest lekko wyprofilowania pod dłoń użytkownika. Można jednak odnieść wrażenie, że nie zapewnia ona wystarczająco pewnego chwytu. Elegancki wygląd nowego aparatu to w końcu „coś za coś choć”. Zrezygnowano z masywnego gripu, będącego miejscem dla akumulatorów AA i dobrą podporą dla dłoni. Za to mamy zwarty kształt i zredukowany ciężar. To co zwraca uwagę tuż po włączeniu SX200IS to automatycznie wysuwająca się lampa błyskowa. Wyskakuje ona nawet gdy nie jest do końca potrzebna i zmniejsza powierzchnię, za którą możemy złapać aparat podczas robienia zdjęć.

Na drugiej stronie obudowy mamy bardzo duży (3 calowy), zachwycający czytelnością i szerokimi kątami widzenia wyświetlacz. Producent przywiązał wagę do jakości tego elementu, gdyż oprócz  komfortowego oglądania zdjęć ma on pełnić rolę jedynego podglądu (brak wizjera). Na stronie obudowy zwróconej do użytkownika oprócz dużego monitora znajdziemy jeszcze obrotowy guzik nawigacyjny i pozostałe przyciski będące skrótami do najpotrzebniejszych funkcji (makro, jasność ekspozycji itd.)

Interfejs SX200IS określiłbym mianem „zyskuje przy bliższym poznaniu”. Producent zorganizował go w ten sposób, że główne kategorie wyświetlają się w pionowym pasku po lewej stronie ekranu, a my kręcąc kółkiem lub klikając nim jak klawiszem przeskakujemy w górę i dół. Rozwijane w formie atrakcyjnej animacji kolejne pola menu cieszą oko i są wystarczająco czytelne. Mamy jedynie obawy co do mniej zaawansowanych użytkowników, których taki układ interfejsu w połączeniu z obrotowym klawiszem nawigacyjnym może wprawić w lekkie zakłopotanie.

Zdjęcia

SX200IS wydaje się być doskonałym kompromisem. Jest aparatem stosunkowo rozwiniętym z 12x zoomem optyczny (zakres ogniskowych 28-336 mm), stabilizacją, 12,1 megapikselową matrycą i szybkim procesorem DIGIC 4, a wygląda znacznie skromniej. Ten wygląd sugerowałby także, że fotografowanie odbywać będzie się tu wyłącznie w gotowych trybach automatycznych. Owszem takowe znajdują się na pokładzie. Możemy liczyć na modne w tym segmencie wykrywanie twarzy, które producent zsynchronizował z trybem zdjęć z samowyzwalacza lub Smart Auto czy tryb Łatwy, które zadbają o to, żeby wybrać najlepszą ekspozycję dla danych warunków. W SX200IS znalazło się jednak coś czego inni producenci zwykle nie zamieszczają w kompaktach. Chodzi o tryb w pełni manualny, w którym bardziej zaawansowany fotograf będzie mógł ustawić dosłownie wszystko.

 

Nam jednak najbardziej do gustu przypadło pstrykanie „na automacie”. Aparat robi bardzo ładne, nasycone i ostre zdjęcia. Producent zastosował w nim rozwiązanie o nazwie i-Contrast. Działa ono w ten sposób, że gdy w naszym kadrze znajdują się np. zacieniona fasada budynku i jasne niebo to aparat kompensuje jasność tylko tych ciemnych elementów zapobiegając przepaleniu bieli. Zasadniczo nie zgłaszamy zastrzeżeń do żadnego z automatów dokonujących za nas wyboru ustawień. Aparat (za sprawą procesora DIGIC 4) reaguje bardzo szybko, sprawnie łapie ostrość i sprawia, że nie trudno jest nim zrobić dobre zdjęcie. Jeżeli chodzi o jakość samej matrycy to również możemy zaobserwować postęp. Szumy stają się dokuczliwe dopiero przy wartości ISO 800 (max. 1600). Możemy więc liczyć na to, że nawet przy kiepskim świetle SX200IS zrobi nam ostre zdjęcia bez lampy.

Filmy

Zwykle nie poświęcamy tej kwestii zbyt wiele czasu ale możliwości jakie daje SX200IS mogą zrobić wrażenie. Po pierwsze możemy rejestrować filmy w maksymalnej rozdzielczości 720p i wyświetlać je od razu na telewizorze za pomocą wbudowanego gniazda HDMI. Szerokokątny obiektyw doskonale odnajduje się w roli obiektywu kamery filmowej rejestrując na prawdę ładne obrazy. Jeżeli nie chcemy kręcić w HD możemy wybrać inną rozdzielczość i tym samym inny format obrazu. W trakcie kręcenia można korzystać z zoomu.

To co daje najwięcej radość z kręcenia filmów tym aparatem do funkcje zamiany kolorów i kręcenia obrazu czarno białego z tylko jednym, wybranym kolorem. Takie zabawki pozwalają uwolnić kreatywność i bez większego wysiłku nagrywać własne teledyski. Filtry kolorów działają bardzo sprawnie i rzadko się mylą. Jedyną niedogodnością ich zastosowania jest brak możliwości korzystania z zoomu w trakcie kręcenia.

Film nagrany z filtrem blokującym wszystkie poza wybraną barwą.

Ten film nagrano z kolei z filtrem zamieniającym barwy. Zieleń drzew została zastąpiona czerwonym – pobranym ze skrzynki na listy.

Podsumowanie

Canon SX200IS to aparat godny polecenia. Jego konstruktorom udało się zamknąć na prawdę duże możliwości kompaktu typu super zoom w bardzo przystępnej oprawie dodając przy tym parę funkcjonalnych akcentów. Aparat jest dobrze wykonany, stosunkowo prosty w obsłudze i rozbudowany. Amatora sięgającego po niego nie częściej niż raz w tygodniu ucieszą możliwości Trybu Łatwego i pozostałych automatów umożliwiających zrobienie ładnego zdjęcia bez większego wysiłku. Z kolei fotograf zapaleniec odnajdzie się z pewnością w trybie manualnym nadającym temu aparatowi lekko profesjonalny charakter.