Pierwsze wrażenie

Ten model widzieliśmy chyba wszyscy w reklamach telewizyjnych, część z nas miała go z pewnością w rękach. I co ta część myśli? Nie wiem na 100%, czy to opinia wszystkich, ale moja jest taka: rodzina Corby jest trochę jak zabawki. Ładne i kolorowe, ale nie traktujemy ich do końca poważnie.
Ogólnie mówiąc, telefon jest lekki i dobrze leży w dłoni. Jeśli zdecydujemy się zagłębić w możliwości i przezwyciężymy to zabawkowe wrażenie, to jest kilka rzeczy, które mogą bardzo mile zaskoczyć. Jest też oczywiście kilka niedociągnięć, ale skoro mowa tu o pierwszym wrażeniu to jest ono pozytywne.

Użytkowanie

Etap pierwszego wrażenia miałem już za sobą i zacząłem korzystać z telefonu na co dzień. To wtedy właśnie odkrywam najwięcej irytujących lub usprawniających użycie szczegółów. Pierwszy na liście odkryć był niestety odrobinę denerwujący – rozmieszczenie klawiszy na bocznej krawędzi telefonu. Po jednej stronie możemy znaleźć przycisk blokady „klawiatury” i spust aparatu, zaś po drugiej sterowanie głośnością. Aparat jest dobrze przystosowany do osób praworęcznych, bo ważniejsze przyciski są po stronie kciuka użytkownika, ale przyzwyczajenie się do ich rozmieszczenia i nie wciskanie przypadkowo tych po drugiej stronie wymaga trochę za dużo czasu i początkowo mocno mnie irytowało.

Kolejnym dziwnym zjawiskiem był wyświetlacz, właściwie ładny, dobrze oddający kolory i troszkę przymały (albo to ja przywykłem do większych), ale to w końcu budżetowy model. „Ale co z tym wyświetlaczem?” – zapytacie. Otóż czasami bywa bardzo czuły, czasami trzeba się sporo napracować, żeby coś zrobić. Biorąc do ręki kolejne Samsungi z dotykowymi ekranami, widzę, że pewne zachowania są typowe dla software’u producenta, ale część to po prostu skróty, jakie robi sobie sam wyświetlacz. Oczywiście do tego też się można przyzwyczaić, ale początkowo można się zdziwić i zanim poznamy te trochę zaskakujące zachowania musi minąć kilka dni.

Jednak moim zdaniem najpoważniejszym minusem tego telefonu jest brak możliwości pisania na klawiaturze QWERTY. Rozumiem, że wyświetlacz mały i że ciężko by było zmieścić na nim klawiaturę, ale to trochę tak jakby zawsze chodzić tyłem. Dociera się do celu i niby wszystko jest w porządku, ale to dość dziwne i powolne w stosunku do normalnego zachowania. To tak naprawdę jedyne duże uchybienie projektantów tego urządzenia.

Ostatnią rzeczą, którą mnie Corby odrobinę zawiódł jest brak gniazda słuchawek. W czasach, gdy większość potencjalnych nabywców oczekuje telefonu i odtwarzacza mp3 w jednym, jest to dziwne niedociągnięcie. Trzeba nosić ze sobą jeszcze jeden kabelek, który będzie przejściówką między złączem Samsunga a mini-jackiem. Przewód taki znajdziemy w pudełku, ale przecież można było łatwo usunąć tę niedogodność. Corby TXT ma złącze słuchawek i do tego nie mogłem już się przyczepić.

Niestety opisanie minusów jakiegoś urządzenia wiąże się na ogół z wylaniem z siebie mnóstwa słów, które opiszą dokładnie, co i dlaczego się nie podobało, a dobre strony zwykle można wyrazić jednym zdaniem. Niestety tak to już bywa. Dlatego spragnionych podsumowań zapraszam na koniec artykułu, a wszystkich innych, których postaram się uszczęśliwić dokładniejszym opisem dobrych stron Corby’ego, zachęcam do dalszej lektury, bez omijania akapitów.

Tak jak we wcześniejszych telefonach z logiem Samsunga, które miałem przyjemność testować,  niewątpliwą ich zaletą jest czas, podczas którego mogą pracować na baterii. Nie podam tu dokładnych danych liczbowych, bo nie robiłem żadnych rzetelnych pomiarów, ale kilka razy złapałem się na tym, że po paru dniach normalnego użytkowania patrzyłem na wskaźnik baterii i myślałem: „O kurczę, jeszcze mam pół baku”. Większość innych telefonów dawno by już odmówiło współpracy, natomiast Corby bez trudu działał dalej.

Inną ważną zaletą telefonu, obok efektywności zużycia energii, jest masa urządzenia. Inżynierowie Samsunga sprawili, że waga telefonu jest bardzo mała. Pewnie znajdą się tacy, co powiedzą, że „za lekki ten telefon, to zabawka chyba”, ale ja się z nimi nie zgodzę. Moja opinia jest taka – lepszy lekki, który wydaje się zabawką, niż ciężki, stwarzający tylko pozory supermożliwości.

Na deser zostawiłem sobie bardzo dużą pochwałę. Powinienem ją podzielić na wszystkie komórki Samsunga z tą funkcją, ale Corby jest pierwszą, w której to spotykam, dlatego dostanie największą pochwałę. Chodzi tutaj o „inteligentne odblokowywanie”. Jest to fantastyczne usprawnienie obsługi telefonu. Części funkcji można przypisać znak, który je uruchamia bezpośrednio z poziomu zablokowanego ekranu. Chcemy np. wysłać sms-a, więc wciskamy cokolwiek, aby uaktywnić komórkę, potem piszemy palcem (na zablokowanym ekranie) literę W i już przenosimy się do menu wiadomości. Podobnie można ustawić odtwarzacz muzyki, wtedy zamiast litery W piszemy M lub P albo jeszcze inną, którą wybierzemy z listy. Bardzo fajne i bardzo przydatne! Chętnie przybiję piątkę temu, kto to wymyślił

Podsumowanie

Corby ogólnie rzecz biorąc nie jest zły, bardzo dużym minusem jest brak możliwości pisania na klawiaturze QWERTY, ale bardzo dużym plusem jest inteligentne odblokowywanie ekranu. Poza tym trochę szalona czułość ekranu jest irytująca, ale można się do tego przyzwyczaić. Generalnie za tę cenę jest to dobra propozycja, ale jeśli chcesz mieć naprawdę dobry telefon, to może pomyśl jednak nad większym wydatkiem.

Ocena: 7,5/10

Plusy:
+ inteligentne odblokowywanie ekranu
+ waga
+ żywotność baterii

Minusy:
– brak wyświetlanej klawiatury QWERTY
– brak złącza mini-jack