Powiem szczerze: kiedy przeglądam nowinki technologiczne z danego dnia, często dochodzę do wniosku, że wszystko jest jedynie powielaniem tych samych, utartych i nudnych schematów. Nowe smartfony to nic ciekawego ani rewolucyjnego, po prostu mają trochę szybsze procesorki, dzięki czemu zamiast zjadać zasoby baterii w pół godziny, robią to w dwadzieścia minut. Nowe urządzenia typu wearables, to kolejne mierniki czegoś, włożone w coś. Jeśli miałeś już smart zegarek, który był w stanie mierzyć puls i stawiane kroki, to pora na smart opaskę fit, która… albo nie, smart podkoszulek z wbudowanym procesorkiem, dzięki czemu zmierzy puls i kroki, albo nie, zaczekaj, mamy smart buty… I tak w kółko. Wszystko smart, wszystko coś mierzy. Ogólnie jest to ten sam powielany schemat: jakiś zwyczajny przedmiot, jak buty, czy skarpety, zamieniamy w przedmiot typu smart, bo od tej pory dzięki miniaturyzacji technologii, może posiadać moc obliczeniową, którą spożytkujemy na jakieś pomiary i komunikację z twoim smartfonem. Z czasem staje się to coraz mniej ekscytujące. To co odczuwam, najlepiej przedstawia poniższy rysunek:

Na szczęście nie wszystko stracone! Technologiczną ciekawostką dnia, oryginalną, intrygującą i odważną… Okazał się być żartobliwy filmik marketingowy, wykonany przez firmę Takii Seed. Niemniej, chciałbym się tym z tobą podzielić: