Jeszcze rok temu nawigacje GPS z ekranami 4,3 cala określało się jako „topowe”. Dziś takie rozmiary wyświetlaczy na nikim nie robią wrażenia, a wyposażone w nie urządzenia piętrzą się na półkach sklepów i nie wzbudzają wielkiego zainteresowania. Na horyzoncie pojawiła się nowa elita – urządzenia wyposażone w LCD o przekątnej 7 cali. Wśród nich znalazł się Mio C725.

Zestaw

Wyposażenie pudełka z Mio C725 to zestaw obowiązkowy dla każdej nawigacji: poza samym urządzeniem, producent daje ładowarkę sieciową (z wymiennymi końcówkami do gniazdek europejskich i brytyjskich), ładowarkę samochodową, kabel USB do łączności z komputerem, a także kabel AV do podłączenia zewnętrznego źródła wideo. Nie zabrakło instrukcji obsługi i płyty DVD z oprogramowaniem. Warto zwrócić uwagę, że wejście do ładowarki w urządzeniu jest niestandardowe, więc nie podłączymy uniwersalnego zasilania USB. Port USB w urządzeniu służy tylko do komunikacji z PC.
W zestawie znajdziemy także pokrowiec. I to nie byle jaki: został wykonany ze mocnej skóry, zaś jego środek dodatkowo wyłożony jest miękką skórką, która zapobiega zarysowaniom. Nawigację wsuwa się do specjalnej kieszeni, dzięki czemu urządzenie mocno siedzi i nie ma prawa wypaść. Wewnątrz znajdują się także małe kieszonki na wizytówki lub karty płatnicze, a całość zamykana jest za pomocą obejmy z rzepem. Po umieszczeniu C725 w środku, pokrowiec przypomina elegancki notatnik biznesmena.

Co pod maską?

Nawigacja Mio wyposażona jest w procesor Samsung 2443 o częstotliwości taktowania 400 MHz i pamięć RAM 64 MB. Czy przy 7-calowym ekranie o rozdzielczości 800 x 480 pikseli nie jest to za mało? Najwyraźniej chipset Samsunga ma w sobie spory zapas mocy, bo używając C725 ani razu nie miałem sytuacji, by urządzenie się zawiesiło lub spowolniło swoją pracę. Wyświetlanie, przewijanie i zoomowanie mapy przebiega bez opóźnień, a o dokładnych parametrach technicznych tego modelu przeczytałem, z lekkim zaskoczeniem, dopiero po przejechaniu paru setek kilometrów. Niemniej trzeba odnotować, że połączenie procesora 400 MHz i pamięci 64 MB to zestaw typowy dla nawigacji z ekranami 3,5 czy 4,8 cala. Konkurencyjny M700 ma jednostkę CPU 532 MHz i aż 128 MB pamięci RAM. To bezpieczna konfiguracja.
Mimo tego Mio C725 nic nie można zarzucić. Dobrze się też sprawuje układ SiRF Star III – sprawdzony 20-kanałowy odbiornik GPS, który w połączeniu z dobrą, wbudowaną anteną gwarantuje wysoką czułość w trakcie jazdy i bardzo szybko łapie fixa. Zapewne jest to też zasługa stosowanej przez Mio (również w serii Moov) technologii SiRF Instant FixII, co ma zapewniać, że sygnał z satelitów jest łapany pięć razy szybciej, niż w tradycyjnym zestawieniu. C725 można po prostu umieścić w uchwycie, włączyć i jechać. Nawigacja złapie sygnał w ciągu kilkunastu sekund, najdalej minuty. Na przechowanie plików mamy 2 GB pamięci Flash ROM.

Obudowa i wyposażenie

C725 waży o 60 g mniej (380 g), niż Aristo M700 (440 g), nawigator Mio jest też nieco węższy, chociaż grubość obydwu modeli jest niemal identyczna. Projektantom Mio udało się zminimalizować ramkę wokół wyświetlacza, co nadaje urządzeniu lekki charakter, zwłaszcza po uaktywnieniu wyświetlacza. W górnej części C725 znajdziemy trzy przyciski – główny włącznik/wyłącznik (który usypia lub całkowicie wyłącza urządzenie), przełącznik trybu nawigacji i trybu zewnętrznego wideo oraz klawisz wyłączenia dźwięku. Większość funkcji obsługiwana jest za pomocą ekranu dotykowego. Obok przycisków umieszczone zostało gniazdo kart pamięci SD.
W pierwszej chwili wygląda na to, że poza gniazdem ładowarki nie znajdziemy tu żadnych innych portów. Dopiero po baczniejszych oględzinach odkrywa się dwie zaślepki, osłaniające złącza AV In i słuchawkowe oraz dwa sloty USB – miniUSB oraz „pełne” USB, do którego możemy podłączyć pendrive. Konstrukcja zaślepek jest nieco dyskusyjna – to plastikowe klapki osadzone na ruchomych taśmach z gumy. Umieszczając tam końcówki kabli, nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że te elementy pourywają się. Tak się na szczęście nie stało, chociaż posiadaczom C725 zalecałbym daleko idącą ostrożność.

Na tylnej ściance urządzenia znajdziemy dyskretnie schowane gniazdo dodatkowej anteny GPS, dwa głośniki stereo oraz szyny uchwytu. Tak, szyny – to nie jest żadna przenośnia. Umocowanie w C725 zostało rozwiązane całkiem inaczej, niż w większości nawigacji. Zamiast typowego uchwytu, obejmującego całą obudowę lub jej część, mamy tylko niewielki łącznik, który wsuwa się od dołu w tylną ściankę obudowy. Drugą część tego elementy wczepia się za pomocą czterech zatrzasków do ramienia. Praktyka pokazuje, że to bardzo dobre rozwiązanie. Dzięki szynom urządzenie jest mocno osadzone w uchwycie, podczas jazdy się nie trzęsie i nie grozi nam sytuacja, że Mio wyskoczy z blokady i spadnie na podłogę samochodu. Trochę kłopotów sprawiać może wsuwanie i wysuwanie nawigacji, nie da się zrobić tego jedną ręką, trzeba też przyłożyć odpowiednią siłę, ale najważniejsza jest przecież stabilność nawigatora w trakcie podróży.
Samo ramię również budzi zaufanie. Jest dosyć grube u nasady, można je przedłużyć za pomocą teleskopowego wysięgnika, a regulację w pionie i poziomie ułatwiają śruby, wkręcane w dwóch punktach. Gdy już nam się uda wszystko optymalnie ustawić, C725 trzyma się swojego miejsca i się nie przemieszcza.
W tym wszystkim tylko jeden element wydaje się niezbyt dopracowany. Gniazdo zasilania znajduje się po lewej stronie. Podczas jazdy, w typowym ustawieniu nawigacji kabel przebiega od gniazda zapalniczki okalając urządzenie od prawej strony do lewej, co przeszkadza kierowcy. Trzeba więc schować przewód z tyłu Mio, zaczepiając o ramię – jest to niezbyt wygodne. Najwyraźniej model C725 powstał z myślą o kierowcach z Wielkiej Brytanii lub innych państwach, w których kierowcy siedzą po prawej stronie.

Menu i narzędzia

Po włączeniu menu wita nas 6 dużych ikon, które dają dostęp do najważniejszych funkcji urządzenia: nawigacji, przeglądarki zdjęć, odtwarzacza muzyki, playera wideo, przełączenia na AV In i ustawień systemowych. Wśród tych ostatnich, między typowymi opcjami (jasność ekranu, język, data) znajduje się „Eksplorator plików”, który po jednym uderzeniu w ekran przenosi nad do… odblokowanego systemu Windows CE. To już kolejne urządzenie PNA, w którym producent daje większą swobodę użytkownikowi, pozwalając na uruchamianie własnych aplikacji. Po włożeniu karty pamięci SD można instalować dodatkowe programy, w tym nawigacyjne – udało mi się uruchomić między innymi iGO 8 i rastrowy OziExploreCE. Myślę, że po zainstalowaniu uzupełniających bibliotek DLL nie powinno być problemu z działaniem innych, popularnych aplikacji dla PNA.

Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że dostęp do systemu jest tylko połowiczny – możemy przeglądać pliki za pomocą eksploratora, ale nie mamy dostępu do pulpitu Windows CE. Zablokowana jest również komunikacja przez ActiveSync – po podłączeniu kabla USB urządzenie pracuje w trybie pamięci masowej. Nie jest to wielki problem, bo instalacja programów jest wciąż możliwa, ale żeby uzyskać pełną kontrolę nad systemem, zmuszeni jesteśmy uruchomić jeden z „pakietów odblokowujących”, dostępnych na forach internetowych. Niestety, nie udało mi się tego zrobić metodą bezinwazyjną. Jednym słowem – w pełni odblokowując C725 narażamy się na uszkodzenie plików systemowych i utratę gwarancji. Pewien sprawiać również brak rysika, ponieważ na dużym ekranie Mio ikonki i przyciski Windows CE są bardzo małe.
Wróćmy jednak do głównego menu. Przecież Mio ma własną mapę.

Mapa i nawigacja

W Mio C725 zainstalowana jest aplikacja nawigacyjna MioMap 2008 oraz mapy 38 państw Europy. Na ogół są to mapy firmy TeleAtlas w wydaniu 2008.04. Ten dostawca danych mapowych zdobył sobie uznanie jako najlepszy na ternie Europy Zachodniej, jednak we wschodniej części naszego kontynentu nie zawsze mógł się pochwalić pełnym pokryciem. Stąd też Mio stosuje politykę uzupełniania map za pomocą danych pozyskiwanych od lokalnych firm. I tak na sąsiedniej Ukrainie jest to Carte Blanche, w Słowacji XAHAX, a w Polsce – Emapa. Łódzki dostawca danych mapowych jest znany z doskonałego pokrycia, ale zarazem – z fatalnej kategoryzacji dróg, czego skutkiem jest to, że kierowca, zbyt polegający na nawigacji, kierowany jest na polne, błotniste dróżki, zamiast na asfaltówkę. Jak to wygląda w C725? Porównując do wcześniej testowanych przeze mnie nawigacji, które również posiadają dane od Emapy, muszę przyznać, że to co znajdziemy w Mio wygląda całkiem nieźle. Drogi gruntowe zaznaczone są ciemniejszy, szarym kolorem i nawet w kilku znanych mi wioseczkach z dala od cywilizacji kategoryzacja dróg jest prawidłowa. Dostrzegłem jednak kilka błędów – nieistniejące drogi lub ich brak, od czego jednak nie jest wolna żadna mapa, żadnego producenta.

Po wyznaczeniu najkrótszej trasy i wybraniu opcji unikania dróg gruntowych Mio udaje się ominąć testowe punkty, na których „wykładały się” inne systemy nawigacji. Mam na myśli pewne odcinki w Warszawie i okolicach, który na wielu mapach Emapy, jak i Navigona (być może te dane też były daleką pochodną Emapy), mimo upływu czasu przedstawiane są jako droga utwardzona. Zamiast niej w rzeczywistości mamy wertepy, na których kierowcy nisko zawieszonych autek muszą jechać najwyżej 5km/h, bo przy większej prędkości niechybnie doszłoby do awarii. Tutaj Mio poradziło sobie bez problemów, prawidłowo wskazując kategorię dróg. Mimo wielu prób, nie udało mi się zmusić C725 do kompromitującej wpadki, a wszystkie wyznaczone trasy zapewniały właściwy przebieg. Trzeba się jednak liczyć z tym, że po wybraniu trasy krótkiej, nawigacja wykona to polecenie z komputerową logiką i zaprowadzi nas na wąskie uliczki między budynkami, pełne progów zwalniających (nie są to przecież drogi gruntowe, ale jazda po czymś takim jest mało przyjemna) lub przez środek wsi, między kurami dziobiącymi ziarenka na środku drogi.
Za to nie ma już żadnych problemów z dojazdem do celu, gdy wybierzemy trasę optymalna lub szybką.

Firma Mio podkreśla, że jedną z ważniejszych funkcji map w serii Moov jest tzw. „klawiatura fonetyczna”, która pozwala nam na wyznaczenie celu podróży po wpisaniu nazwy miasta z błędami, albo tak, jak wymawiamy, a nie piszemy, co przydaje się zwłaszcza zagranicą. To działa, ale nie należy przeceniać możliwości tej funkcji Jeżeli pomylimy się o jedną literkę, Mio podpowiada nam prawidłowe cele. Jednak wystarczy np. napisać „Gjor”, „Gyer” lub „Gior”, gdy chcemy dojechać do węgierskiego miast Győr i nawigacja już sobie nie poradzi. Popularna słowacka miejscowość Štrbské Pleso wymawiana jest przez Polaków jako „Szczyrbskie”, ale nie ma szans, by Mio zrozumiało o co nam chodzi. Trzeba wpisać tę morderczą zbitkę sześciu spółgłosek. Czepiam się? Oczywiście, że tak. Żadna mapa nie zniesie takiej dowolności w pisowni, więc i MioMap 2008 w praktyce daje nam tu niewielkie fory. Tylko, że żaden inny producent poza Mio nie chwali się „klawiaturą fonetyczną”.

Mimo tego, C725 daje nam szerokie możliwości wyznaczania trasy. Możemy wskazać cel, podając określone miasto, dokładny adres lub tylko skrzyżowanie ulic, możemy także wpisać kod pocztowy i współrzędne GPS.
Pod osobna ikonką w menu znajdziemy także aplikację NavPix, która pozwala nawigować do współrzędnych, zapisanych w geotagach zdjęć. Ponieważ posiadam własną kolekcję fotografii z zapisanymi w nich współrzędnymi GPS, z dużą ochotą sprawdziłem tę funkcji. I o dziwo – to również działa! Mio bez problemu rozpoznaje lokalizację, wyświetla miniaturkę zdjęcia na mapie i jednym uderzeniem w ekran możemy uaktywnić tryb nawigacji. Trzeba tylko pamiętać, by wybierając zdjęcia robione w terenie, wyłączyć wcześniej opcję omijania dróg gruntowych, bo inaczej nie da się wytyczyć trasy.

Oczywiście nie zabrakło możliwości wytyczania trasy do punktu POI. Oznaczające je ikonki są też na bieżąco wyświetlane na mapie (możemy samodzielnie wybrać kategorie). W osobnym miejscu w menu znajdują się ustawienia szczególnego rodzaju punktów POI: fotoradarów. Mio różnicuje ich aż cztery rodzaje (stacjonarny, przenośny, skrzyżowanie, prędkość średnia). Możemy je nie tylko wyświetlać na mapie, ale również wybrać dwa rodzaje powiadamiania, a nawet dokładnie określić dystans (100 m – 2 km).

Menu programu nawigacyjnego jest niezwykle starannie zaprojektowane, ikony są duże i czytelne – co nie dziwi, zważywszy na rozmiary wyświetlacza. Nie tylko dokładnie widać mapę ze wszystkimi przecznicami i punktami POI, ale również szereg dodatkowych wskaźników, wśród nich duże okienko informujące nas o następnym manewrze. Myślę, że ekran mapy w nawigacjach Mio mógłby stanowić wzór dla innych producentów oprogramowania GPS.

W tym wszystkim tylko jedna rzecz wydaje mi się niedopracowana. Bez względu na skalę mapy, linia przedstawiająca wyznaczoną trasę prezentowana jest jako cienka, niebieska niteczka. Przez to czytelność mapy spada, szczególnie w trybie nocnym, w którym drogi wyświetlane są w kolorze zielonym, na czarnym tle. Nałożona na nie niebieska, półprzezroczysta niteczka jest po prostu niewidoczna, również strzałki oznaczające manewry są słabo widoczne. To zupełne nieporozumienie, zwłaszcza gdy się jedzie przez miasto o gęstej sieci ulic. Przez to kierowca musi poświęcić o kilka sekund więcej, by oszacować sytuację, niż na przykład w AutoMapie, gdzie aktywna trasa oznaczona jest szeroką wstęgą z wyraźnymi, żółtymi strzałkami.

Multimedia

Przeglądając główne menu C725, łatwo przeoczyć, że urządzenie wyposażone jest w jeszcze jedną funkcję: nadajnik FM. By dotrzeć do ustawień transmitera, trzeba zajrzeć do ustawień głośności, a tam z kolei kliknąć ikonkę na dole. Po przełączeniu wyjścia sygnału z głośnika na FM, możemy nadawać własną muzykę na falach radiowych. Nadajnik ma na tyle dużą moc, że zapewnia krystalicznie czysty sygnał w promieniu do 2 metrów, bez konieczności podłączania dodatkowych elementów, np. kabla zasilania. Dzięki temu można skorzystać z własnej kolekcji plików MP3 lub po prostu przełączyć komunikaty głosowe na samochodowy system audio.
Odtwarzacz wideo bez problemu radził sobie z odtwarzaniem filmów DivX w rozdzielczości 640×480 pikseli, wyświetlając je bez najmniejszych przycięć. Jednak formatu XviD, a także pliku z dokowaniem MPEG4 o rozdzielczości 854 x 480 już nawet nie chciał odtworzyć. Myślę, że wymagający posiadacze C725 będą musieli zainstalować jakąś inną aplikację w odblokowanym Windows CE.
Przeglądarka zdjęć sprawia niekiedy problemy i nie zawsze wyświetla wszystkie fotografie. Mio nawet nie zawsze potrafi przetworzyć je na miniaturki. Nie wiem, jaka jest w tym reguła – na pewno nie wynika to z rozdzielczości, ale po włożeniu karty pamięci z aparatu niektórych zdjęć nie mogłem odczytać. Zdarzyło mi się nawet zawiesić urządzenie.

Bateria

Akumulator nie jest, niestety, najmocniejszą stroną C725. Duży ekran robi swoje i trudno się dziwić. Po naładowaniu do pełna, Mio zapewnia od 2 do 2,5 godziny pracy bez zasilania. Mniej więcej po 2 godzinach ukazuje się komunikat o rozładowaniu baterii, świeci się również czerwona dioda. I chociaż urządzenie może jeszcze działać, to korzystanie z niego jest bardzo utrudnione, bo komunikaty pojawiają się coraz częściej, zasłaniając ekran. C725 nie jest nawigacją, z którą będziemy np. chodzić po mieście w trybie pieszego, bo jest po prostu za duża, więc nie stanowi to wielkiego problemu, jednak trzeba wobec tego zawsze pamiętać o tym, by w samochodzie znalazła się ładowarka, bo inne (np. uniwersalne miniUSB) nie będą pasować. Dwa czy trzy razy zdarzyło mi się, że kabelek od C725 zaplątał mi się z innymi szpargałami i zabrałem go z samochodu do domu, a później w trakcie jazdy Mio „padało”.

Mocne siedem cali

Przyznam się, że dosyć niechętnie oddawałem C725 po testach. Chociaż sprzęt ma kilka mankamentów, to wszystko rekompensuje spory zestaw funkcji i oczywiście duży ekran. Dzięki niemu wszystkie przyciski są łatwo dostępne, możemy błyskawicznie dotrzeć do wybranych funkcji, wpisać adres, a na mapie w trybie nawigacji mieści się sporo dodatkowych okienek informacyjnych. Gdyby jeszcze producent lepiej zaprojektował sposób wyświetlania wyznaczonej trasy! Słabiej się też spisują funkcje multimedialne, przede wszystkim wyświetlanie zdjęć, z geotagowaniem GPS i bez. Plusów jest jednak zdecydowanie więcej,niż minusów, myślę więc, że C725 ma szansę odnieść rynkowy sukces i stanie się popularnym modelem.

Mio C725: dane techniczne

  • Procesor Samsung 2443, 400 MHz
  • GPS SiRF star III, 20-kanałowy
  • Pamięć ROM 2 GB
  • Pamięć RAM 64 MB
  • Złącze kart pamięci SD/MMC
  • Wyświetlacz 7-calowy, TFT, dotykowy
  • Rozdzielczość ekranu 800 x 480 pikseli
  • Akumulator litowo-jonowy, pojemność 1200 mAh
  • Złącze USB i miniUSB
  • Głośniki stereo, 2 x 1W
  • Gniazdo słuchawkowe jack 3,5 mm
  • Wejście AV do podłączenia odtwarzaczy DVD, HDD, Digital TV
  • Transmisja dźwięku nadajnik FM przesyłający dźwięk do systemu car-audio
  • Odtwarzacz multimediów zdjęć, muzyki i filmów
  • System operacyjny Windows CE .Net5
  • Oprogramowanie nawigacyjne MioMap 2008 (mapy 38 krajów europejskich)
  • Wymiary 123 x 182 x 23 mm
  • Waga 380 g