Kilka dni temu Grzesiek wyszperał w sieci zdjęcia zwiastujące rychłą premierę nowego modelu HTC. Dzisiaj już wiemy, że był to Desire C, który doczekał się swojej oficjalnej premiery. W tym wpisie, będzie trochę mojej prywaty, gdyż swoją androidową przygodę rozpoczynałem właśnie od słuchawek HTC a nawet miałem pierwszy model Desire i trochę mi się smutno zrobiło, jak zobaczyłem co producent zrobił z tą świetną serią urządzeń.

Poznaj HTC Desire C

HTC aktualnie rozwija nową gałąź hi-endowych produktów pod nazwą One, ale nie zapominają również o mniej wymagających klientach stąd pomysł na wskrzeszenie rodziny Desire. Dawniej słuchawki z górnej półki, ciekawe urządzenia, które dźwigały sprzedaż i napędzały wyścig technologiczny, dzisiaj Desire staje się synonimem nijakich urządzeń ze średniej półki.

Jeżeli chodzi o wzornictwo to Desire C wpisuje się w nową stylistykę producenta. Telefon jest ładny, zgrabny i dobrze wykonany. Dostępny w kolorze czerwonym, białym lub czarnym i wyposażony w interfejs HTC Sense 4.0 zintegrowany z systemem operacyjnym Android 4.0 (Ice Cream Sandwich). Jednak, gdy zagłębimy się w specyfikację techniczną i przeanalizujemy parametry tego smartfona czeka nas już niemałe rozczarowanie. Ok, jest technologia Beats Audio, dzięki której muzyka brzmi tak, jak chcieli tego jej twórcy. I co dalej? Niestety dalej jest już tylko gorzej. Wyświetlacz o przekątnej 3,5″ i rozdzielczości 320 x 480 to zdecydowany krok w tył. Procesor Snapdragon S1 600MHz i 512MB pamięci RAM nie zrobi na nikim wrażenia, a już na pewno na Lodowej Kanapce z HTC Sense.

 

Producent w materiałach prasowych kładzie duży nacisk na muzykalny charakter telefonu, co jest dosyć zrozumiałym zabiegiem, gdyż – „Słuchanie muzyki to jedno z najpopularniejszych zastosowań telefonów komórkowych, dlatego tak ważne jest, aby dzięki zastosowanym technologiom nasze urządzenia mogły przekazywać użytkownikom wrażenia i emocje, które artyści zawarli w swoich utworach podczas nagrywania w studio” – powiedział Jason Mackenzie, prezes ds. globalnej sprzedaży i marketingu HTC Corporation. Podsumowując, nowy telefon HTC to kiepski smartfon, ale całkiem fajny odtwarzacz muzyczny z funkcjami multimedialnymi.

Jestem wielce niepocieszony, że seria Desire skończyła jako proste urządzenia bez przyszłości i ambicji do walki w pierwszym szeregu. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że to właśnie średnia półka napędza sprzedaż i takie urządzenia idą u operatorów jak świeże bułeczki. Na koniec mała ciekawostka, Desire C będzie w dwóch wersjach, normalnej oraz rozszerzonej o czip NFC, a do sprzedaży trafi jeszcze w tym miesiącu (na wybranych rynkach).