Kiedy ludzie pytają mnie, za co cenię Androida, odpowiadam, że za otwartość systemu, za praktycznie nieograniczone możliwości modyfikacji i personalizacji, które dodatkowo w dużej mierze mogę dokonać bez rootowania urządzenia co skutkuje utratą gwarancji producenta. Jak powszechnie wiadomo, cała rodzina Galaxy jest zarażona nieuleczalnym wirusem znanym jako TouchWiz. W czasach kiedy królował Froyo, interfejs Samsunga, nie raził jeszcze tak bardzo, ale gdy tylko na Galaxy S II pojawiła się wersja beta Androida 4.0.3 ponownie doceniłem aspekt personalizacyjnych możliwości jakie niesie ze sobą ten system. Po kilkunastu dniach testów obrałem kierunek na Apex Launcher i tak mi już zostało.

Nova Launcher (Prime)

Ale od początku. Niestety nigdy nie miałem okazji dłużej obcować z czystym Androidem Ice Cream Sandwich, ale moje serce zawsze ciągnęło w jego kierunku. Dlatego jak tylko rozpoczęły się beta testy nowej wersji Androida, która niestety była przykryta płaszczem TouchWiza, próbowałem jak najbardziej upodobnić mojego Galaxy S II do tego co widziałem na Galaxy Nexusie. Początkowo testowałem Nova Launcher, który był bardzo ładny i dawał spore możliwości konfiguracyjne. Po kilku dniach wykupiłem dodatkowo wersję Prime, która odblokowała dostęp do kilku ciekawych udogodnień. Zyskałem przy tym nowe animacje, obsługę gestów oraz możliwość ukrycia ikon nieużywanych aplikacji. Ta ostatnia funkcjonalność przydaje się gdy mamy do czynienia ze stockowym ROMem producenta, który jest pełen preinstalowanych programów, z których często nie korzystamy.

Apex Launcher (Pro)

Jednak przygoda z Nova Prime zakończyła się po paru tygodniach. Zbyt często występowały problemy ze stabilnością, samego launchera oraz uruchamianych programów i widgetów. Pod namową twitterowej społeczności postanowiłem spróbować Apex Launchera. I był to strzał w dziesiątkę. Aplikacja ta odmieniła nie do poznania interfejs w moim Samsungu, zachowując przy tym dużą stabilność, wygodę i komfort pracy. Jeżeli użytkujemy smartfona do spraw firmowych, korespondencji i kontaktów z klientami a przy tym wymagamy, aby był zaawansowanym kombajnem multimedialnym, poprzeczka z automatu jest stawiana wysoko.
Apex Launcher wyróżnia się na tle konkurencji zaawansowanymi możliwościami personalizacji pulpitów, docków oraz menu z listą aplikacji. Ustawimy takie parametry ekranów jak ich liczba, ilość kolumn i wierszy, marginesy, animacje przewijania oraz inne bardziej szczegółowe opcje. Dzięki Apexowi łatwo zmienimy wygląd folderów, schowamy nazwy katalogów lub wszystkich zainstalowanych aplikacji. Posiada on zaimplementowaną obsługę gestów, dzięki którym możemy np. wywołać pasek powiadomień, listę aplikacji lub uruchomić najczęściej używane programy. Ciekawą opcją jest również pełna obsługa trybu landscape. Po przekręceniu do poziomu smarfona, ekrany główne, lista aplikacji jak i całe menu, będzie wyświetlane poprawnie. Przydatna okazała się również możliwość zablokowania pulpitów, dzięki czemu nie przesuniemy przypadkowo żadnego widgetu lub skrótu do aplikacji.
Apex Launcher posiada wszystko to co ma jego zarówno darmowa jak i płatna konkurencja, oferując dodatkowo wiele ciekawych funkcjonalności. Obecnie nie warto przepłacać za inne podobne aplikacje, gdyż król jest tylko jeden, a zanim jacyś developerzy postanowią go obalić, będzie ich czekało wiele godzin ciężkiej pracy i hektolitry kawy. A jakby tego było mało to Apex Launcher doczekał się niedawno wersji Pro, która odblokowała kilka nowych funkcjonalności m.in.: zaawansowaną obsługę gestów, nowe efekty przewijania, możliwość dodawania widgetów w dockach,  oraz dodatkowe ustawienia folderów. Na koniec warto pamiętać, że do działania zaawansowanych launcherów opartych o interfejs Lodowej Kanapki, będziemy potrzebować urządzenia z zainstalowaną najnowszą wersją Androida 4.0.x.